Usługi Jak działamy Blog Kontakt 780 77 22 70
Prawo

Wypadek przy pracy na umowie B2B — kto płaci odszkodowanie i ile można odzyskać

· 8 min czytania

Większość poradników o wypadkach przy pracy zakłada jedno: że poszkodowany jest pracownikiem na etacie. Że dostanie jednorazowe odszkodowanie z ZUS, zasiłek chorobowy, a pracodawca odpowie dodatkowo z polisy OC.

A co, jeśli nie byłeś pracownikiem? Jeśli od lat wystawiałeś fakturę firmie, w której hali doszło do wypadku? Wtedy cała ta ścieżka odpada — i pojawia się pytanie, które zadaje coraz więcej osób: kto w ogóle ma zapłacić.

Odpowiedź daje wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach z 18 marca 2022 roku (sygn. akt I C 252/18). Sąd zasądził od ubezpieczyciela 464 836,79 zł wraz z odsetkami, rentę w wysokości 4 834 zł miesięcznie oraz ustalił odpowiedzialność za skutki wypadku, które mogą pojawić się w przyszłości. (Nie jest to sprawa prowadzona przez kancelarię Lexperiens.)

To orzeczenie sądu pierwszej instancji, a każda sprawa jest inna. Ale pokazuje ono coś, czego nie znajdziesz w żadnej tabeli: jak sąd krok po kroku liczy takie roszczenie i na czym poszkodowani tracą pieniądze.

Czy wypadek na kontrakcie B2B to wypadek przy pracy?

Formalnie — nie. „Wypadek przy pracy" w rozumieniu ustawy wypadkowej dotyczy osób podlegających ubezpieczeniu wypadkowemu jako pracownicy. Osoba współpracująca na podstawie umowy o współpracy gospodarczej, czyli klasycznego B2B, nie korzysta z tej ścieżki.

W praktyce oznacza to trzy rzeczy:

  • nie ma jednorazowego odszkodowania z ZUS liczonego od procentu uszczerbku,
  • nie ma protokołu powypadkowego sporządzanego przez pracodawcę,
  • nie ma zasiłku chorobowego z ubezpieczenia wypadkowego.

I tu większość poradników się kończy. Niesłusznie — brak statusu pracownika nie odbiera prawa do odszkodowania. Zmienia tylko podstawę prawną i to, do kogo się po nie zgłaszasz.

W omawianej sprawie poszkodowany był mechanikiem, który od 2006 roku na podstawie umowy o współpracy zajmował się naprawą i konserwacją maszyn tartacznych. Dodatkowo prowadził gospodarstwo rolne i był ubezpieczony w KRUS. Żadnego etatu, żadnego odszkodowania z ZUS.

Kto odpowiada, skoro nie jesteś pracownikiem

Podstawą jest odpowiedzialność cywilna przedsiębiorcy, na którego terenie doszło do wypadku — a konkretnie jego polisa OC działalności gospodarczej. Zgodnie z art. 822 Kodeksu cywilnego poszkodowany może dochodzić roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela.

W sprawie kieleckiej przebieg zdarzenia był jednoznaczny. Mechanik naprawiał rębak na linii produkcyjnej — zerwane były gwinty śrub mocujących. Linia została wyłączona na polecenie koordynatora, pracownikom zakazano jej uruchamiania. W pewnym momencie na halę wszedł pracownik z innej linii i bez zezwolenia uruchomił maszynę, wciskając najpierw przycisk bezpieczeństwa, a potem start. Rębak dokonał amputacji kończyn.

Sprawca został prawomocnie skazany za nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sąd karny zobowiązał go do zapłaty na rzecz poszkodowanego kwoty, którą sąd odwoławczy podwyższył do 80 000 zł.

Ubezpieczyciel uznał swoją odpowiedzialność już w styczniu 2017 roku i wypłacał świadczenia. I to jest pierwszy ważny wniosek z tej sprawy: uznanie odpowiedzialności przez ubezpieczyciela nie oznacza, że wypłaci tyle, ile się należy. Spór w sądzie toczył się wyłącznie o wysokość — i trwał ponad cztery lata.

Ile zasądził sąd

Obrażenia były bardzo poważne: amputacja urazowa prawej goleni i palców lewej stopy, później reamputacja, powikłania, martwica skóry kikuta, kolejne operacje. Biegły ortopeda ustalił 75% trwałego uszczerbku na zdrowiu, biegły psychiatra dodatkowe 5% z tytułu zaburzeń adaptacyjnych i przedłużonej reakcji depresyjnej.

Sąd uznał, że odpowiednim zadośćuczynieniem jest 330 000 zł. Ale nie zasądził tej kwoty — odjął od niej to, co poszkodowany już otrzymał:

Zadośćuczynienie uznane przez sąd330 000 zł
minus wypłata ubezpieczyciela−125 000 zł
minus kwota zapłacona przez sprawcę−80 000 zł
Zasądzone zadośćuczynienie125 000 zł

To drugi ważny wniosek: pieniądze zapłacone przez sprawcę w postępowaniu karnym pomniejszają zadośćuczynienie zasądzone w procesie cywilnym — jeżeli zostały faktycznie zapłacone przed zamknięciem rozprawy.

Do tego doszło odszkodowanie w kwocie 218 989,87 zł oraz skapitalizowana renta za lata 2020–2021 w wysokości 120 846,92 zł. Razem: 464 836,79 zł.

Sąd zasądził też rentę na przyszłość — 4 834 zł miesięcznie — i ustalił odpowiedzialność ubezpieczyciela za skutki wypadku, które mogą ujawnić się później. To ostatnie ma konkretny sens praktyczny: protezy wymienia się mniej więcej co trzy lata, a bez takiego ustalenia przy każdej wymianie trzeba by od nowa dowodzić całej podstawy odpowiedzialności.

Z czego składa się odszkodowanie — pozycja po pozycji

Odszkodowanie to nie jest jedna kwota „za wypadek". To suma udokumentowanych wydatków i utraconych dochodów. W tej sprawie sąd uwzględnił:

  • adaptację łazienki — 7 100,19 zł. Ubezpieczyciel kwestionował tę pozycję, twierdząc, że poszkodowany mógł uzyskać dofinansowanie. Sąd uznał wydatek za zasadny, opierając się na opinii biegłego ortopedy: wanna z wyprofilowanym miejscem do siedzenia i zawieszany bidet są u osoby z niepełnosprawnością kończyn dolnych medycznie uzasadnione.
  • protezy — 52 500 zł i 13 660 zł. Biegły potwierdził, że proteza modularna jest adekwatna do stopnia niepełnosprawności.
  • leki, zabiegi, konsultacje i sprzęt medyczny — rozliczane z faktur, pozycja po pozycji.
  • dojazdy — 2 435,86 zł. Ta pozycja pokazuje poziom szczegółowości: sąd przeliczał każdy przejazd osobno, według liczby faktycznie przejechanych kilometrów i spalania. Przykładowo jeden wyjazd rozliczono jako 100 km × 7 l/100 km × 4,69 zł = 32,83 zł. I tak dla kilkudziesięciu faktur.
  • utracone dochody — 109 497,62 zł. Biegły wyliczył, ile poszkodowany zarobiłby, gdyby nadal współpracował z tartakiem i prowadził gospodarstwo. Od tej kwoty odjęto wszystko, co już otrzymał: wypłaty ubezpieczyciela i świadczenia z KRUS.

Renta, gdy prowadziłeś własną działalność

Renta z art. 444 § 2 Kodeksu cywilnego to nie jest ryczałt. To różnica między tym, ile byś zarabiał, a tym, ile realnie masz.

Poszkodowany żądał 7 224 zł miesięcznie. Sąd zasądził 4 834 zł. Skąd różnica:

  • hipotetyczny dochód z umowy z tartakiem: 4 565 zł
  • hipotetyczny dochód z gospodarstwa i planowanej hodowli: 2 659 zł
  • minus dochód, który poszkodowany może uzyskać z dzierżawy gruntów: −512 zł
  • minus faktycznie pobierana renta z KRUS: −1 878 zł

Dwie rzeczy są tu istotne. Po pierwsze, sąd wziął pod uwagę także dochód, którego poszkodowany nie osiąga, choć mógłby — wydzierżawił gospodarstwo rodzicom za symboliczne 200 zł rocznie, więc sąd przyjął rynkową stawkę czynszu według danych GUS. Po drugie, świadczenia z KRUS pomniejszają rentę cywilną. Nie sumują się z nią.

Czego sąd nie uznał — i dlaczego to ważne

Poszkodowany żądał łącznie ponad 590 000 zł plus renta. Dostał mniej. Warto zobaczyć, na czym powstały straty, bo to są błędy do uniknięcia:

  • turnus rehabilitacyjny — 12 570 zł. Oddalone, ponieważ poszkodowany na turnusie nie był i nie wykazał, że był konieczny. To było roszczenie o koszt przyszły, jeszcze nieponiesiony.
  • faktura na 158,30 euro. Oddalona, bo dokumenty sporządzono w języku niemieckim i nie dało się ich zweryfikować.
  • konsultacja dermatologiczna. Oddalona — brak wykazanego związku z wypadkiem.
  • część faktur złożona podwójnie. Sąd wychwycił duplikaty i odpowiednio obniżył kwotę.
  • odsetki. To najdroższy błąd w całej sprawie. Poszkodowany żądał odsetek od 30 grudnia 2016 roku. Sąd przyznał je dopiero od 1 lutego 2018 roku — pierwsze zgłoszenia szkody, z listopada i grudnia 2016 roku, nie zawierały sprecyzowanego żądania ani dokumentacji pozwalającej ocenić rozmiar krzywdy. Ubezpieczyciel formalnie nie popadł w zwłokę, bo nie wiedział jeszcze, czego dotyczy roszczenie. Rok odsetek od kwoty rzędu ćwierć miliona złotych przepadł na zgłoszeniu, które było zbyt ogólne.

Co zrobić, jeśli miałeś podobny wypadek

Z tej sprawy wynika kilka praktycznych wniosków dla osób poszkodowanych na kontrakcie:

  1. Sprawdź polisę OC firmy, na której terenie doszło do wypadku. To ona jest źródłem wypłaty, nie ZUS.
  2. Zgłoś roszczenie konkretnie — z kwotą i z dokumentacją. Ogólne pismo „zgłaszam szkodę" nie uruchamia biegu odsetek.
  3. Zbieraj wszystko od pierwszego dnia. Faktury za leki, paragony, rachunki za paliwo, skierowania. Sąd rozlicza dojazdy z dokładnością do kilometra, ale tylko te, które mają potwierdzenie w dokumentacji medycznej.
  4. Nie traktuj wypłaty ubezpieczyciela jako końca sprawy. W tej sprawie ubezpieczyciel wypłacił 125 000 zł zadośćuczynienia. Sąd uznał, że należne jest 330 000 zł.
  5. Pamiętaj o rencie i o odpowiedzialności na przyszłość. Jednorazowa kwota nie pokryje wymiany protez za dziesięć lat.

Więcej o tym, jakie roszczenia przysługują po wypadku w zakładzie pracy, opisujemy na stronie poświęconej odszkodowaniom za wypadki przy pracy.

Podstawa: wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach, I Wydział Cywilny, z 18 marca 2022 r., sygn. akt I C 252/18. Orzeczenie sądu pierwszej instancji, publikowane w wersji zanonimizowanej. Nie jest to sprawa prowadzona przez kancelarię Lexperiens. Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej — wysokość świadczeń zależy od okoliczności konkretnej sprawy.

Najczęstsze pytania

Tak, choć na innej podstawie niż pracownikowi. Nie przysługuje jednorazowe odszkodowanie z ZUS, ale można dochodzić zadośćuczynienia, odszkodowania i renty od przedsiębiorcy odpowiedzialnego za wypadek — w praktyce od jego ubezpieczyciela OC, na podstawie art. 822 Kodeksu cywilnego.

Odpowiada przedsiębiorca prowadzący zakład, a wypłata następuje z jego polisy OC. Równolegle sprawca może odpowiadać karnie, a sąd karny może zobowiązać go do zapłaty na rzecz pokrzywdzonego. Taka kwota, jeśli zostanie faktycznie zapłacona, pomniejsza później zadośćuczynienie zasądzone w procesie cywilnym.

Nie wyklucza, ale ją pomniejsza. Renta z art. 444 § 2 Kodeksu cywilnego wyrównuje różnicę między dochodem, który poszkodowany osiągałby bez wypadku, a tym, co faktycznie otrzymuje — łącznie ze świadczeniami z ubezpieczenia społecznego.

Co do zasady od zgłoszenia roszczenia, ale zgłoszenie musi być konkretne. W omawianej sprawie sąd odmówił odsetek za ponad rok, ponieważ pierwsze pisma nie zawierały żądanej kwoty ani dokumentacji pozwalającej ocenić rozmiar szkody.

Ponieważ skutki poważnego wypadku ujawniają się latami — stany zapalne, zaniki tkanek, konieczność wymiany protez. Ustalenie odpowiedzialności na przyszłość zwalnia poszkodowanego z ponownego dowodzenia całej podstawy odpowiedzialności przy każdym kolejnym roszczeniu.

Prowadzenie sprawy wiąże się z opłatą płatną z góry, a postępowanie sądowe - z kosztami, m.in. opłatą od pozwu i zaliczkami na biegłych. W razie przegranej sąd może obciążyć Cię kosztami zastępstwa procesowego drugiej strony. Ubezpieczyciele rzadko zmieniają zdanie po reklamacji, dlatego wiele spraw kończy się pozwem - reklamacja i proces trwają zwykle ok. 3-4 lat, a z apelacją dłużej.

Masz podobną sprawę?

Nie musisz szukać odpowiedzi samodzielnie. Opisz swoją sytuację - radca prawny wstępnie ją oceni. Wstępna weryfikacja sprawy jest nieodpłatna.

Wstępna ocena sprawy →